El. LM: sensacyjna klęska MKS-u Selgros

🕔11.Wrzesień 2016, 6:12:37

MKS Selgros Lublin sensacyjnie nie awansował do finału turnieju kwalifikacyjnego do Ligi Mistrzyń. Mistrzynie Polski przegrały w Lublanie z amatorskim zespołem Indeco Conversano. 

Niedzielnym rywalem podopiecznych Sabiny Włodek o trzecie miejsce będzie Iuventa Michalovce, która uległa Krimowi.

MKS rozpoczął z Weroniką Gawlik w bramce, Aleksandrą Uzar i Dagmarą Nocuń na skrzydłach, Joanną Drabik na kole oraz tercetem rozgrywających Marta Gęga, Kamila Skrzyniarz, Alesia Mihdaliova.

Jako pierwsze na listę strzelczyń wpisały się Włoszki i jak się okazało, nie było to wcale jedyne prowadzenie w spotkaniu mistrza Italii. Polki badały rywalki przez kilka początkowych minut i szybko zobaczyły, że ewidentne błędy będą je kosztowały stratą gola nawet w starciu z tak amatorskim przeciwnikiem, którego roczny budżet wynosi raptem 90 tysięcy euro. W 10. minucie, choć wydaje się to nieprawdopodobne, Conversano prowadziło 5:3. Gdy po kolejnym oddaniu piłki za darmo, Argentynka Cintia Albertini podwyższyła na 6:3, o czas poprosiła Sabina Włodek. Po powrocie na boisko Alesia Mihdaliova trafiła tylko w słupek, tymczasem aktywna Laura Celeste Rotondo po raz trzeci wpisała się do protokołu i doprowadziła do sensacyjnego wręcz stanu 3:7. Najlepsza zawodniczka plażowego turnieju w Nowym Sadzie dostała „plastra” w osobie Kamili Skrzyniarz. Tuż po kwadransie trenerka mistrzyń Polski dokonała kilku zmian, bo wynik wciąż był wstydliwy jak na konfrontację dwóch różnych światów. Podbudowane niespodziewanym przebiegiem meczu Włoszki spisywały się nad wyraz dzielnie, szanowały piłkę, a w 19. minucie po trafieniu najstarszej w zespole Eleny Barani prowadziły 9:4! Naprawdę, nie sposób było znaleźć wytłumaczenie tak fatalnej postawy lublinianek, które nawet jeśli zlekceważyły rywala, powinny były znacznie szybciej włączyć tryb HD, czy jakkolwiek inaczej można byłoby nazwać grę na choćby przyzwoitym poziomie.

Wynik 14:9 po piątej już bramce Rotondo nie był wcale dziełem przypadku. Dopiero w samej końcówce pierwszej odsłony Lublin zdołał zmniejszyć straty do dwóch oczek, ale przegrana pierwszych 30 minut z drużyną, która nie rozegrała nawet jednego sparingu przed zbliżającym się sezonem Serie A, przejdzie do annałów obu klubów.

Mamy specyficzną obronę, która na razie nie pozwoliła rywalkom na dobre decyzje i czas na wybór rozwiązania akcji – cieszył się w przerwie trener Włoszek, Giuseppe Fanelli.  Jeszcze wtedy nikt nie spodziewał się tego, co wydarzy się w drugiej odsłonie rywalizacji.

Po zmianie stron mistrzynie Polski dość szybko doprowadziły do remisu. Najpierw Joanna Drabik, a potem Alesia Mihdaliova pokonały Martinę Giadę. Co z tego, skoro rywalki odpowiedziały też dwoma skutecznymi akcjami? Było jeszcze za wcześnie, by powiedzieć, że ten mecz może skończyć się wielką sensacją, lecz postawa Polek nadal zaskakiwała in minus. Na ich pierwsze prowadzenie czekaliśmy mniej więcej tyle, co na podmiejski autobus w dzień świąteczny, bo dopiero w 40 minucie Dagmara Nocuń sprytnie rzuciła na 17:16. Mistrzynie Polski miały zatem nieco ponad kwadrans, by choć trochę zatrzeć fatalne wrażenie. Trener Fanelli nakazał zespołowi długie akcje, nawet do sygnalizacji gry pasywnej. Włoszki wciąż nie wierzyły w cud, ale jeszcze w 49. minucie remisowały z wielkim faworytem do triumfu. Lublinianki obijały wciąż bramkarkę Giadę, grały nerwowo i zaskakująco niepewnie. Powoli stawał przed oczyma koszmar spod Porto, gdy w 2008 nasza reprezentacja przegrała wysoko z Portugalią i nie awansowała do mistrzostw Europy. Duet Rotondo – Durran z łatwością znajdował sposób na lubelską obronę i młodą bramkarkę Aleksandrę Januchtę.  Kubanka Durran w 51. minucie wyprowadziła Indeco na +1, a po chwili Włoszki spróbowały nawet wrzutki. Dopiero trzy minuty później Polki były na nieco bezpiecznejszym +2. Mecz mogła zamknąć Agnieszka Kowalska, ale w sytuacji sam na sam trafiła tylko w słupek!

Tymczasem zamiast 27:24 po chwili było 26:26 i pachniało co najmniej dogrywką. 100 sekund do końca i wciąż remis, tym razem 27:27. Kozimur nie podaje dokładnie do kołowej Drabik i jest coraz bliżej sensacji. O czas prosi trener Giuseppe Fanelli, a nieliczni Słoweńcy obecni na trybunach wyraźnie wspierają Włoszki. Ciemnoskóra Duran mimo rozpaczliwej interwencji Gawlik trafia niewiarygodnie na 27:28!  Na 34 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry o time-out prosi Sabina Włodek. Lublinianki walczą już tylko i aż o dogrywkę, ale po raz kolejny tego dnia niecelnie podają.  Takiego czarnego dnia nie mieliśmy w polskim kobiecym szczypiorniaku od 8 lat. I niech to starczy za komentarz.

Michał Pomorski z Lublany

Turniej kwalifikacyjny do Ligi Mistrzyń / 10.09.2016 / godz. 16:00

MKS SELGROS
LUBLIN

27 (12)

vs

INDECO
CONVERSANO

28 (14)

Podobne artykuły